Zadbajmy o naszych sprzymierzeńców którymi są "Dzikie Zapylacze"

 

 

 Agata Holysz


 

Bioróżnorodność obejmujezmienność żywych organizmów zamieszkujących wszystkie środowiska oraz zmienność systemów ekologicznych, których częścią są te organizmy, przy czym tak ujęta zmienność obejmuje różnorodność wewnątrzgatunkową, międzygatunkową i różnorodność ekosystemów” (Konwencja o różnorodności biologicznej, „Szczyt Ziemi” w Rio de Janeiro w 1992 r.). Została wtedy uchwalona „Konwencja o różnorodności biologicznej”, która ma celu zachowanie całej różnorodności biologicznej występującej na Ziemi. A konkretnie mówi o zachowaniu poszczególnych gatunków, jak i całych biocenoz i ekosystemów.

            "Colony Collapse Disorder (CCD) czyli Masowe Ginięcie Pszczół. Pierwszy raz użyto tego określenia w 2006 roku gdy zdano sobie sprawę, że populacje tak potrzebnych nam zapylaczy są zagrożone. Do 2005 na obszarze Europy wyginęło ok. 16% rodzin pszczoły miodnej (Apis mellifera). Według sporządzonego raportu główną przyczyną CCD są nie tylko niezależne od ludzi choroby wirusowe, ale również stosowanie pestycydów, a w szczególności tych z grupy neonikotynoidów".

 

Zagrożenia ze strony ludzi

 

            Niewątpliwie "każdy rolnik wie jak istotną rolę pełnią zapylacze". Przypominamy, że niepoprawnie wykonane zabiegi agrotechniczne, bądź wykonane w niewłaściwym czasie, które mogą szkodzić populacją zapylaczy podlegają karą grzywny (ustawa o środkach ochrony roślin z dnia 8 marca 2013 roku Dz. U. poz. 455) .Nie sposób tu nie wspomnieć, że według wyliczeń dzięki zapylaczom roczne korzyści na terenie Unii Europejskiej szacuje się na około 22 mld euro. Z pewnością wiedzą to doskonale pszczelarze. Oni też dokładnie mogą opowiedzieć jak dużo wysiłku trzeba włożyć, aby utrzymać rodzinę pszczelą. I nie chodzi tu tylko o ochronę przed chorobami  i pasożytami (m.in. Varroa destructor i Nosema ceranae), ale coraz częściej przed bezpośrednim działaniem człowieka (antropopresja) która nie tylko dewastuje środowisko naturalne przez rozwój przemysłu, infrastruktury drogowej i urbanistycznej, ale przez wprowadzanie nowych technologii w uprawie roślin oraz w chowie zwierząt i hodowli, a także w wyniku intensyfikacji produkcji.

Bogaty skład gatunkowy wpływa korzystnie na stabilność biocenoz, dlatego tak ważne jest również zachowanie gatunków chwastów łąk i pól uprawnych dające szeroki okres ukwiecenia, a które są zagrożone wyginięciem, i przez to pozbawiamy pożytku  zapylaczy i pszczoły miodnej. Dzikie pszczoły mogą stanowić bufor zabezpieczający przed skutkami strat w pszczołach miodnych. W Europie jest ponad 2 500 gatunków dzikich pszczół. Uzależnienie od jednego zapylacza, jakim jest pszczoła miodna, jest strategią bardzo ryzykowną. Jeśli choroba lub inny czynnik spowoduje spadek liczebności pszczół miodnych, przy braku innych zapylaczy, produkcja rolna obniży się. Jednym z dowodów na to, że problem  dotyka nas bezpośrednio  są wzrastające ceny owoców.

            Idąc dalej tym tropem możemy powiedzieć, że zagrożeniem dla takich zapylaczy jest również zmieniający się klimat. Nie trzeba daleko szukać, według danych meteorologicznych IMGW, średnia roczna temperatura powietrza w Polsce była najwyższa w historii badań meteorologicznych. Mniejsza średnia temperatur zimą przyczynia się do szybszego budzenia się choćby pszczoły miodnej (Apis mellifera), która nie jest w stanie zdobyć pożywienia w okresie zimowym.

            Podczas gdy zmiany klimatu są zjawiskiem globalnym i w pojedynkę nie jesteśmy w stanie zapobiec temu procederowi, możemy się zastanowić nad następnym zagrożeniem dla zapylaczy jakim jest rolnictwo przemysłowe. W dzisiejszych czasach rolnicy są nastawieni na maksymalizację zysków. Dlatego pod kątem zysków bardziej opłaca się zasiać większy areał monokulturą, co okazuje się nie być korzystne dla populacji zapylaczy. Rozpatrzmy przykład rzepaku (Brassica napus), który jest głównym elementem pożytku dla dzikich zapylaczy. Przynosi on pożywienie średnio przez 45 dni w roku, gdy kwitnie.  Zakładając, że według danych okres wegetacyjny trwa od 190 dni w północno-wschodniej części kraju (Pojezierze Mazurskie) do ponad 220 dni na Nizinie Śląskiej (dolina Odry) i zachodniej części Kotliny Sandomierskiej, pszczoły przez około 150 dni są pozbawione łatwego dostępu do pożywienia.

Ta kwestia powinna być rozważana nie tylko od strony monokultur, ale także rolnictwa zrównoważonego. W tym przypadku zamiast ogromnego areału obsianego jednym typem uprawy mamy kilka mniejszych pól obsianych inną uprawą o różnym czasie kwitnięcia. Generalnie w naszym kraju jest obserwowany spadek ukwiecenia które ma jeszcze i wymiar estetyczny naszych obejść oraz obrzeży dróg. Mało tego- im więcej mamy pól tym większa ilość miedz z swoją bioróżnorodnością i siecią korytarzy. Według badań poświęcenie zaledwie 5% pola na nieużytki czyli tzw. miedzę, może podnieść uzyskany plon parokrotnie.

     Na zakończenie kilka pomysłów, już dla zainteresowanych aktywną ochroną populacji dzikich zapylaczy (głównie Osmia rufa). Jako, że gatunek ten jak i jemu podobne nie tworzy uli, jego głównym miejscem bytu są zbutwiałe pnie, sterty liści i suchej trawy, bądź też trzciny na mokradłach. W wyniku intensywnej orki oraz zabiegów upiększających nasze ogrody, zapylacze te nie odnajdują miejsc gdzie mogłyby złożyć swoje jaja. Dlatego „Greenpeace Polska” opublikował broszurę informacyjną, w której zamieścił parę pomysłów na „hotele dla zapylaczy”. Idea jest prosta, przede wszystkim wystarczą chęci i dodatkowo kilka suchych trzcin, bądź słoma. Reszta zależy od wykonawcy – czy chce zrobić małą konstrukcje czy dużą chroniącą dodatkowo przed ptakami. Na zdjęciu przykład budki z trzciną, która dodatkowo jest chroniona przed ptakami.

Adres

AGRARIUS Sp. z o. o.
Ratuszowa 2/3
37-700 Przemyśl

Kontakt

tel./fax: +48 16 675 03 38
e-mail: biuro@agrarius.eu
formularz kontaktowy

Newsletter

x