(nie)Zbędne dylematy współczesnego sadownika

(nie)Zbędne dylematy współczesnego sadownika

 

 Rozmowa z Adamem Furą

 

 


 

 - Panie Adamie, może zacznę od tego, że bardzo się cieszę, iż wreszcie nadszedł moment, kiedy możemy porozmawiać na temat naszych preparatów w sposób szczegółowy, mając wiele doświadczeń w polskich sadach, w tym także i Pana osobiste. Poza tym wyraźnie widzę, że już coraz mniej osób otwiera oczy ze zdziwienia patrząc chociażby na NANO-GRO®.

 

Tak, to prawda. Z resztą ja do tej pory pamiętam swoje zaskoczenie jak 2 czy 3 lata temu

po raz pierwszy zobaczyłem te maleńkie granulki na sandomierskiej konferencji

i próbowano mi wówczas przekazać, że parę, czy też paręnaście sztuk na ha

spowoduje widoczny efekt w sadzie… no cóż… wolne żarty – pomyślałem.

– Wspomina Adam Fura, dyr. ŚODR Modliszewie Oddział Centrum Sadownicze w Sandomierzu.

– Jednak początkowy dystans do tego produktu po pierwszych doświadczeniach zamienił się

w szczerą sympatię.

 

- I faktycznie sympatia do NANO-GRO® rośnie wśród wielu sadowników. Ja uważam, że cały jego sukces w sadownictwie to bez wątpienia skuteczność, niezaprzeczalnie najnowocześniejsza technologia, szybkość jego działania, no i…. bezpieczeństwo użycia. W tym momencie nie ma na rynku polskim drugiego produktu, który odpowiadałby za kompleksową stymulację hormonalną (gibereliny, cytokininy i auksyny), działał na poziomie komórkowym i dawał roślinie jedynie impuls-sygnał do tego by sama te hormony wytwarzała. I w tym przypadku nie ma ryzyka zachwiania poziomów hormonów, które to prowadzi często do wielu problemów w sadzie, kiedy np. dostarczymy syntetyczną postać auksyny – jabłka mogą pękać, nie dorastać itp.

 

Zawsze bio-produkty, organiczne, roślinne są bezpieczniejsze, ale co istotne – okazuje się,

że potrafią być często skuteczniejsze w działaniu niż ich syntetyczni koledzy.

Wracając do mojego zdania na temat NANO-GRO® to pierwsze efekty po zabiegu pojawiły się dość szybko,

bo już w chwili kwitnienia wyraźnie było widać, że jabłonie po oprysku NANO-GRO® kwitły pełniej,

bujniej, kwiat się pięknie trzymał i drzewa doskonale zawiązały. Lepiej też znosiły wahania temperatur,

co potwierdza działanie antystresowe produktu.

Ostatnią rzeczą, pod kątem której weryfikowałem działanie tego biostymulatora,

było to, czy NANO-GRO® będzie tak dobrze budziło auksynę, by zmniejszyć osypywanie przed zbiorami

i czy wpłynie jeszcze w tej ostatniej fazie na pozostałe hormony zwiększając kaliber.

W tym przypadku produkt spisał się rewelacyjnie. Muszę zaznaczyć, że to był wyjątkowo ciężki rok,

ale NANO-GRO® się obroniło – nie nastąpiło odcięcie auksyny, dzięki czemu owoce się trzymały do zbioru,

a i plon się wyrównał. To bardzo ważne wiadomości,

ponieważ problem z nieudolną krzywą auksyn w trakcie wegetacji drzew był nie lada problemem,

a w tym momencie widać, że można je stymulować bez ryzyka i to z doskonałymi efektami.

 

- Panie Adamie, co Pan zatem sądzi odnośnie używania bakterii azotowych w sadownictwie, które także wpływają na zabezpieczanie właśnie przed osypywaniem? Czy Pana zdaniem stosując biostymulowanie auksyn można zaniechać zabiegów przy użyciu Azotobacter chroococum?

 

Myślę, że nie do końca.

Faktycznie preparat AZOT bacter®, składający się z bakterii, które wiążą azot atmosferyczny

idealnie mi się sprawdził na pestkowych właśnie w kierunku tego, by owoce się nie osypały.

Mało tego, jedno z doświadczeń robiłem w gospodarstwie, gdzie rokrocznie kaliber czereśni

pozostawiał wiele do życzenia, a 3-krotne zabiegi z AZOT bacter®

(przed kwitnieniem, w trakcie kwitnienia i ok. 2 tyg. po kwitnieniu) sprawiły,

że owoce pozostały na drzewie aż do zbioru i miały chyba po raz pierwszy wielkość monety 5-io złotowej.

Dlatego ja bym nie wykluczał, ani nie szeregował i na pewno nie porównywał działania produktów.

Jedyne co mogę powiedzieć to to, że jest wiele odmian wśród jabłoni szczególnie podatnych na osypywanie,

czy to ‘Genewa’, czy ‘Sampion’ czy ‘Ligol’ i najpewniejszym działaniem są zabiegi dwukierunkowe,

czyli i za pomocą NANO-GRO® i AZOT bacter®tym bardziej, że preparaty możemy ze sobą mieszać.

 

- Jak już Pan wspomniał o pestkowych to przypomniała mi się ubiegłoroczna sytuacja, kiedy kolega opowiadał mi w jak różny (czasem nawet zabawny) sposób musiał sobie od zawsze radzić ze szpakami i o dziwo ten problem nagle przestał mu spędzać sen z powiek właśnie w ubiegłym roku. Tak drążył co miało na to wpływ, że w końcu w literaturze znalazł wyjaśnienie, iż szpaki stronią od rybiego zapachu i zbytniej zawartości jodu, a on w ubiegłym roku na tych drzewach czereśniowych wykonywał zabiegi przy użyciu preparatu Naturalny PLON®, który to zawiera aż 50% alg morskich, a co za tym idzie posiada w składzie wysoką zawartość jodu, a ptaki mogą wyczuwać delikatnie rybią woń.

 

Ja nie sprawdzałem Naturalnego PLONU® pod takim kątem – śmieje się Pan Adam

– jednak nie zaprzeczam, że istotnie mógł być to czynnik odstraszający ptactwo.

Dla mnie produkt jest o tyle ciekawy, że algi same w sobie są niebywale bogatym składnikiem,

który zabezpiecza przed stresami termicznymi, doskonale regeneruje i jest niezastąpiony

w trakcie intensywnego podziału komórek. Duży plus dałbym także za istotnie bardzo wysokie stężenie

Ascophyllum nodosum i zawartość organicznych kwasów humusowych z preparatu LIGNOhumat SUPER®.

W dobie dzisiejszego sadownictwa chyba już każdy korzysta z preparatów algowych,

coraz większa ilość sadowników zwraca uwagę na jakość, co mnie osobiście cieszy,

ponieważ bardzo często podczas swoich wykładów podnosiłem temat jakości plonu.

Naturalny PLON® z pewnością przyczynia się do poprawy jakości, ważne jest także to,

że przeciwdziała starzeniu komórek i zawsze podnosi efektywność zabiegów,

czy to ochronnych czy pozostałych,

dlatego dobrym rozwiązaniem jest stosowanie bardzo niskiej dawki preparatu,

ale niemal z każdym opryskiem. W odmiennych sytuacjach trzymamy się dawkowania wg schematu,

stosując dawki optymalne do ilości cieczy roboczej.

 

- Istotnie, Naturalny PLON® to nasz kolejny produkt, który błyskawicznie „przyjął się” w środowisku sadowniczym i jest często stosowany w trakcie sezonu. Zabiegi standardowe wykonywane są razem z regulatorem wzrostu (bardzo dobry efekt połączenia) oraz z gibereliną, która jeśli jest połączona z Naturalnym PLONEM® może być aplikowana już temperaturach o 2-3oC niższych niż zazwyczaj, tzn. ok. 15oC, a jej przyswajalność i tak finalnie jest wyższa. Kolejne zabiegi to okres intensywnego podziału komórek, gdzie algi oszczędzają energię; pomagają także w czasie syntezy białek RNA. Wielu sadowników zwracało także uwagę na szybkość poprawy kondycji drzew, które uległy uszkodzeniem (były to zarówno uszkodzenia spowodowane ŚOR, jak i mechaniczne). Kluczem w takiej sytuacji jest natychmiastowe przeprowadzenie zabiegu z Naturalnego PLONU® - czym wcześniej po zauważeniu niepokojących objawów, tym lepiej.

 

Dodać jeszcze należy możliwość korzystania z preparatu w trakcie kwitnienia

– niewiele produktów aminokwasowych posiada tą właściwość.

 

- A to zapewne za sprawą odstraszającego zapachu produktów aminokwasowych, które są pochodzenia odzwierzęcego i wyprodukowane są na zasadzie enzymatycznej hydrolizy. Sadownicy też często skarżą się na ostatnie zabiegi wykonywane przy użyciu zwierzęcych preparatów, ponieważ skutkują one nieprzyjemnym zapachem w komorach przechowalniczych. Z Naturalnym PLONEM® nic podobnego się nie dzieje. Ani nie odstrasza owadów zapylających – wręcz przeciwnie – jod je przywabia (najwięcej pszczół odnotowuje się w rejonach o najwyższym stężeniu jodu), ani nie wpływa na utrzymywanie jakiejkolwiek nieprzyjemnej woni podczas przechowalnictwa. Dodatkowo już kończąc temat tego produktu należy podkreślić, że L-aminokwasy z alg morskich są w stanie syntezować wszystkie formy aminokwasów,  a dobrej jakości koncentraty aminokwasowe pochodzenia odzwierzęcego syntezują wszystkie formy, ale tylko aminokwasów endogennych.

 

Zaczęliśmy wątek przechowalnictwa i tu chciałbym zwrócić uwagę

na zalety stosowania bakterii Bacillsu subtillis z produktu PROTECT bacter®,

w którym występuje ona jako jedyna, ale w wysokich ilościach.

Bardzo dobre efekty przynosi zastosowanie Bacillusa subtillisa na 4-5 tygodni przed zbiorem

jeśli istnieje ryzyko pozostałości w owocach. Następnie po skończonej ochronie fungicydami

w kierunku przechowalnictwa, dobrze jest zrobić zabieg PROTECT bacter® na 1-7 dni przed zbiorami

już jako ostatni oprysk w sadzie – wówczas dodatkowo poprawiamy ochronę przechowalniczą.

 

- Okres przed zbiorami to istotnie czas, kiedy używanie PROTECT bacter® znacznie wzrasta. Ja tylko zwrócę uwagę, że produkt świetnie się sprawdza w profilaktyce chorób kory i drewna oraz wielu patogenów zasiedlających owoce i części zielone na drzewach. Plusem jest z pewnością fakt, iż posiadamy bardzo intensywnie działający szczep tej bakterii. Nie ma możliwości łączenia zabiegów z jakimikolwiek grzybami pożytecznymi, ponieważ Bacillus subtillisPROTECT bacter® jest od nich biologicznie silniejszy – wszystkie kolonie grzybowe są natychmiast ograniczane.

 

Tak, ta bakteria cieszy się bardzo dużą aprobatą.

No cóż, wszystkie powyższe omawiane czynniki i produkty przekładają się na jakość plonów.

Często sadownicy stosują najprostsze i najtańsze rozwiązania. Równocześnie narzekają,

że mimo stosowania zalecanych dawek nawozów

nie mogą uzyskać zadowalających plonów i wysokiej jakości.

Na zachodzie Europy uzyskanie jakości nie sprawia żadnego problemu.

Tam górę biorą nowatorskie, innowacyjne preparaty – biostymulatory, aminokwasy roślinne,

bakterie i to dzięki temu sadownicy osiągają lepsze rezultaty. Dlatego należy się dobrze zastanowić,

czy nie opłaca się korzystać z nowoczesnych technologii w nawożeniu upraw.

 

- Panie Adamie bardzo dziękuję za podsumowanie, które myślę, że będzie pozytywną nadzieją dla wielu sadowników, którzy zmagają się z dylematami m.in. podnoszenia właśnie jakości plonów.

 

Dziękuję serdecznie i liczę na dalszy owocny rozwój Państwa firmy.

Adres

AGRARIUS Sp. z o. o.
Ratuszowa 2/3
37-700 Przemyśl

Kontakt

tel./fax: +48 16 675 03 38
e-mail: biuro@agrarius.eu
formularz kontaktowy

Newsletter

x